Jakąś relację komandorską też sklecę. Ale dziś nie dam chyba rady.
To może ja się pokuszę na relację z kolejnego, już trzeciego( chyba można nazwać już ten rajd tradycyjnym?) Rajdu Św. Krzysztofa.Po raz kolejny zwiedzaliśmy okolice Zatora i Wadowic. To już ostatni organizowany przez Tomka w tych rejonach. Z radością przyjęliśmy wiadomość o przeprowadzce komandora - będzie bliżej Krakowa a moim prawie sąsiadem!!! Kolejny więc rajd pewnie będzie prowadził po okolicach Łapanowa.Wszak zapowiedzi Tomka,że to już ostatni raz należy miedzy bajki włożyć - z takimi zdolnościami organizacyjnymi długo spokojnie nie wysiedzi. A teraz, kiedy jest już członkiem EAA może liczyć na naszą pomoc.
Tegoroczny rajd zaczął się już w piątek, kiedy to zjechało do Zatora większość załóg. A było ich w tym roku ponad 50 - a jeszcze więcej na pokazie na wadowickim rynku.
Oficjalne otwarcie rajdu i słowo na sobotę
wysłuchaliśmy w skupieniu
i już mogliśmy ruszyć na licząca ponad 100 km trasę
Rajd powinien ( dla niektórych) nazywać się Św. Antoniego. Gubili się nie tylko nowicjusze ale i wytrawni rajdowcy,że o piszącej te słowa nie wspomnę.
na trasie czyhały liczne niespodzianki - a to jekieś obiekty, a to obliczanie odległości na podstawie mapy, pakowanie walizki na czas,( moja natura "porządnisi" bardzo tu ucierpiała), konieczność zjedzenia lodów i już nie pamiętam co jeszcze
Była też przeprawa promem
i próba sportowa - "kręciołek" między pachołkami i - planowany i kałużami - nie planowany
Marcin przedstawił wreszcie jedną z bliźniaczek - drugiej Gabrysia po powrocie opowie jak było
Wieczór to już tylko wspaniała zabawa do późnych godzin wieczornych lub wczesnych rannych . Ale to niech opisze pierwszy tancerz rajdu, w końcu dostał za to dyplom.
W sobotni poranek uformowaliśmy kolumnę i pod eskortą policji jechaliśmy na wadowicki rynek
Nasze wnuczki w bagażniku wzbudzały wielką sensację
Na rynku w Wadowicach my na kremówkach i kawie , Tomek w pracy
I wreszcie rozdanie nagród - i znowu nie dla nas. Ale trudno , może w przyszłym roku
Zwycięzcy
Kierowca, którym kierowała Basia
Jedno koło urwane, ale trzy dobre!!!
Dla Tomka - nazwisko zobowiązuje
I na koniec kilka mgnień z rajdu
Napis na królowej szos i poboczy - podsumowaniem rajdu . Tomku do następnego, tak udanego!!!Dziękujemy
